Restauracja Słowiańska na ulicy Zamojskiej - Marian Żydek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Często się tam bywało. Na obiady tam chodziłem. Tam były normalne obiady i można sobie było wybrać, co odpowiadało. Na przykład, był taki słynny i bardzo dobry, pożywny [zwłaszcza] w młodym wieku - kotlet po lubelsku. To był schabowy smażony i na niego było położone smażone jajko. Tak jak ja nieraz robię do ziemniaków. I dodatki jakieś. Także to były smaczne obiady. [Obsługiwały tam] kelnerki. Kelnera żadnego nie było, tylko same Panie. Jak szedłem na obiad, to siadałem w pierwszej czy drugiej sali, bo tam były dwie sale. A za czysto to nie było. Kiedyś, pamiętam, jeszcze to była pora wiosenna i już sałata była. Zamówiłem dodatek z sałaty zielonej, a jak mi [ją] podały te Panie, to była [w niej] dżdżownica. Pokazałem to [kelnerce], zabrała. Myślę sobie - chyba wyrzuciła...
CZYTAJ DALEJ