Warroza i inne choroby - Bolesław Szacoń - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Warroza był[a też dawniej], ale nazywa[no ją] wszolink[ą]. Ojciec mi pokazywał. Mówi[ł]: „Patrz, jak chodzą” Brązowe, malutkie. [Miały] identyczny kształt jak tera[z] warroza. [Kiedyś] nie było żadnych leków. Ani medycyna zwierzęca, ani ludzka nie wiedział[y], czym ratować [pszczoły]. Warrozę leczy[li] tylko łopi[a]n[em], bakun[em] i wrotycz[em]. Tym odymiali [ule] i kładli [to] do [środka]. Bakun [sadzili] w grzędach, pięć czy dziesięć krzak[ów], ale policja chodziła i karał[a. On] był mocny. A wrotycz [używali też], jak ludzie by[li] zarobacz[eni]. Robi[li] z tego h[e]rbatę [i] pi[li]. I to było skuteczne. [A] wrzuc[ona] do ula melisa wszystko odśwież[a]. Podobn[a] jest [do] odświeżacz[a] powietrza. Teraz [ule] się odymi i za godzinę już można wiedzieć, czy jest [warroza i] ile [jej] jest....
CZYTAJ DALEJ