Posłuchałem i naprawdę uszom nie wierzyłem – Henryk Kozak czytał wiersze religijne o Matce Boskiej - Waldemar Michalski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W stanie wojennym w końcu dostałem telefon od znajomego poety milicjanta Henryka Kozaka. Chciał się ze mną umówić na zewnątrz. Umówiliśmy się na ulicy. Zapraszałem go do redakcji „Akcentu”, żeby przyszedł. Kozak, jako milicjant być może pracujący w jakichś jednostkach służb specjalnych, powiedział tak: „Waldek, spotykamy się na ulicy, żeby mieć świadomość, że nas nikt nie słyszy, żaden aparat nie podsłuchuje. Ale po jaką cholerę dyskutujecie w redakcji o sprawach, które są nagrywane i są dla was bardzo niebezpieczne? Przecież wszystko, co mówicie w »Akcencie«, jest nagrywane. Czy ty tego nie rozumiesz, że macie aparaty podsłuchowe w redakcji? Przestańcie gadać”. Nieraz rzeczywiście pozwalaliśmy sobie rozmawiać na ostre, polityczne kwestie na temat „wrony”, czyli Jaruzelskiego, i...
CZYTAJ DALEJ