Lot godowy pszczół - Jan Szysz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dopiero potem [po pokonaniu innych matek] matka wylatuje na lot godowy i zapładnia się. Zapładnia się w powietrzu, to jest taki romantyzm –nie byle jak zapłodnić ją w ulu, tylko w przestworzach. Mało tego za nią leci wiele trutni, nie jeden. Zapłodni ją najbardziej energiczny, zdrowy. Słabeusz to [jej] nie dopędzi, więc nawet tutaj jest dobór naturalny i zostają osobniki silne. Nawiązując jeszcze do tego, to chcę powiedzieć tak: zostałem sam, moje żony nie żyją, często jeżdżę na cmentarz i jak wracam z cmentarza to patrzę na klepsydry i czytam, że ludzie młodzi umierają Pięćdziesiąt parę, czterdzieści parę, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat, a w takim wieku jak ja –osiemdziesiąt siedem, dziewięćdziesiąt [lat], to na przykład na piętnaście klepsydr [osób] w moim wieku czy starszych, będzie...
CZYTAJ DALEJ