Sprzedaż miodu - Andrzej Karłowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Sprzedawany był miód, nawet miałem przez kilka ładnych lat odbiorcę aż z Rybnika i to przyjeżdżał, całował w rękę, że dostaje miód, też zresztą był taty przyjaciel i on przyjeżdżał przez dłuższy czas aż z Rybnika, żeby ten miód dostać i mówi, że jak wracał do domu, to już ludzie w kolejce stali, bo on brał ode mnie trzydzieści, czterdzieści kilogramów od razu. „To wracałem do domu, już stali w kolejce przyjaciele, wszyscy, dla których ten miód brałem. W ogóle nie pytali o cenę, tylko: dawaj! Bo to od Andrzeja z pasieki, to z Lublina, tam, gdzie jest czysto, gdzie nie jest zanieczyszczone powietrze i tak dalej. Biorę każdą ilość, nie patrzę na cenę” No, oczywiście rodzinę trzeba było wyposażyć w miód, ale głównie szło to wszystko do różnych znajomych, przyjaciół, jeszcze część to byli klienci taty, część już sam...
CZYTAJ DALEJ