Pszczela matka w portfelu - Andrzej Karłowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tata miał kiedyś taki przypadek bardzo ciekawy: chciał matkę wymienić w rodzinie i pojechaliśmy. Żeby matki nie płoszyć albo się w ogóle nie stosuje dymu, albo tak już naprawdę tam, gdzie potrzeba. Przejrzeliśmy gniazdo dwa, czy trzy razy w tę i z powrotem: nie ma matki, więc najprawdopodobniej spłoszyła się i uciekła albo na ścianę, albo na dymnicę. Zostawiamy, niech one się uspokoją, przyjedziemy jutro, jeszcze raz poszukamy. Wrócił do domu i przypomniał sobie, że miał jakiś dokumencik dyrektorowi szkoły zanieść. Dokumencik, który miał w portfelu, więc poszedł: „Panie dyrektorze, ja tu przyniosłem...” – otwiera portfel, a tam matka chodzi. Tak to jej szukaliśmy. Gdzieś musiała się spłoszyć, nie zauważyliśmy, bośmy patrzyliśmy na ramki, a ona sobie musiała po ulu przejść na tatę i wejść gdzieś do...
CZYTAJ DALEJ