Domiary - Sergiusz Kuźmiuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Domiar to było coś takiego, dodatek do podatku, o. W piekarstwie to wyglądało tak, że na koniec roku, przeważnie na koniec, przychodziła kontrola z wydziału finansowego i zaczynała się kontrola od remanentu, spisywało się kilogramy mąki, 159 przypuśćmy jeden gatunek, II gatunek 563 i następowało rozliczenie – remanent początkowy tyle, zakup tyle, remanent końcowy i produkcja pieczywa i było rozliczenie technologiczne, i jeśli wypadało w ten sposób, że w tymże remanencie po roku działalności brakowało 8 kilogramów mąki I gatunku, 20 kilogramów II gatunku było za dużo w remanencie, to już była wielka usterka i kwalifikowało się to do liczenia domiaru, bo rzekomo księgowość nie była prowadzona dokładnie, ale jak można było dokładnie prowadzić, jak w przeciągu roku zużywało się, przypuśćmy,...
CZYTAJ DALEJ