Lubelskie piekarnie - Sergiusz Kuźmiuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Lublinie chyba sześćdziesiąt parę piekarni było po wojnie. Tylko że to były takie manufakturki. Na Starym Mieście chyba były ze trzy. Jak szedłem do szkoły, to w rynku była jedna, druga, trzecia. Tak przeważnie w suterenach, takie maleńkie piekarnie. Ta brać była duża. Ale potem ten rok czterdziesty ósmy, o którym mówiłem, pięćdziesiąty, walka z prywatną inicjatywą i przykaz władz partyjnych – należy likwidować prywatną inicjatywę, zakładać spółdzielnię piekarską. No i to był nacisk. Ojciec mój, trzeba przyznać, trochę przecwanił tenże okres, bo był we władzach organizujących tę spółdzielnię piekarską, która powstała, dużo piekarzy się tam zrzeszyło. Tak, tak to wyglądało, że właściciel stawał się kierownikiem – była spółdzielnia piekarzy, właściciel był kierownikiem, zostawał kierownikiem. A ojcu...
CZYTAJ DALEJ