Kawa Wajsberga, czyli kilka słów o moim dziadku - Irena Karczewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dziadek [Tobiasz Tadeusz Wajsberg] był bardzo zdolny, ja tylko wiem z opowiadań, że bardzo lubił, jak był już w Lublinie,chodzić do tych wszystkich cukierni, więc „Semadeni”, później „Lublinianka” i „Chmielewski”. Tam się spotykał z ludźmi na stanowiskach. Dziadek miał cukrzycę, zresztą na to zmarł, mając 71 lat, w 1931r. Tam sobie chodził, rozmawiał, ale nie mógł takiej kawy normalnej pić, bo ta cukrzyca, tylko zawsze takie popłuczyny i to się nazywała kawa Wajsberga. Dziadek był niezwykle bogaty, całe Bronowice były jego, Plage i Laszkiewicz, produkcja samolotów, to było trzydzieści procent Laszkiewicz, siedemdziesiąt mojego dziadka. To wszystko zabrano. Hangary jeszcze stoją, resztę zabrała komuna. Jeszcze kawałek był tam tych Bronowic, to zabrali mojej matce....
CZYTAJ DALEJ