Powrót do Lublina i kłopoty mieszkaniowe - Irena Karczewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do Lublina wracałyśmy we trzy na sankach, bo to była zima. Trzydzieści siedem kilometrów trzeba było przejść do Tarnowa, a z Tarnowa, to znowu jakimiś ciężarówkami, chyba nawet z Ruskimi, do Rozwadowa. A w Rozwadowie, to już można było wsiąść do pociągu. No i w Rozwadowie już tam była wymiana pieniędzy, myśmy nie miały. Nie miałyśmy na herbatę, na bilet kolejowy, we trzy. No i moja mama zauważyła Ruskiego, który miał taki plik pieniędzy mama podeszła do niego i mówi, że mamy te stare pieniądze, czy by nam nie wymienił trochę, bo chciałyśmy bilety sobie kupić i herbaty się napić. A on wyciągnął pieniądze i dał mojej matce. Tak że miałyśmy na herbatę i na bilety kolejowe. Wchodziło się różnymi drogami - i przez okno, ale dojechałyśmy do Lublina. Gdzie pójdziemy? Poszłyśmy do przyjaciółki...
CZYTAJ DALEJ