Pracowałam ciężko, ale nasz dom był zawsze otwarty dla ludzi - Irena Karczewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pracowałam trzy razy w tygodniu po szesnaście godzin. [Poza tym] pracowałam, jak każdy, w normalnych godzinach, więc pracowałam jak dziki osioł. A musiałam i w domu coś zrobić, i firanki, i trzy razy okna myłam w ciągu roku, w ogóle roboty miałam dużo, ale zawsze miałam coś upieczonego, zawsze nasz dom był taki bardzo otwarty, zawsze ludzie do mamy przychodzili, do mnie. Całkiem inaczej się żyło niż teraz. Przed wojną, to był dom otwarty. Przychodził Sekutowicz, przychodził Michniewski, przychodzili Pliszczyńscy, przychodzili Kolberowie. Później z Wożuczyna przychodził ten właściciel, to byli przeważnie pacjenci mojego ojca. Mój ojciec był lekarzem, żeby praktyka była dobra, to trzeba było koniecznie mieć tych ludzi wokół siebie. Bo...
CZYTAJ DALEJ