Ucieczka z Ciężkowic do Ostruszy - Irena Karczewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Uciekłyśmy [z Przybyłowa] i byłam u cioci Lusi, matki mojego brata stryjecznego. Ale w tych Ciężkowicach też już było niebezpiecznie, zwłaszcza że ona miała lokatorów i lokatorka mnie zobaczyła. Też dziewczynka, młodsza ode mnie. -„O Kosma przyjechała” - bo ja się urodziłam na Kosmy i Damiana, i miałam długie włosy od razu. I przyszła przyjaciółka mojej mamy i mówi, że Kosma, Kosmata, ale jestem Irena Ewa. Kosma przyjechała... więc jej powiedzieli, że coś się przywidziała, że w ogóle mnie nie ma. Ale musiałyśmy stamtąd odejść, no i poszłyśmy do mojej cioci babci, do Ostruszy. Ona nie wiedziała, ta ciocia babcia, o nas, tylko synowa i synowie jej. Siedziałyśmy w komórce, to też była tragedia. To był pokój, to znaczy izba nieopalana z oknem co prawda, ale grube firanki wisiały. Nieopalana, zimno, mrozy...
CZYTAJ DALEJ