Na zabawie poznałam Koreańczyka - Danuta Marcinek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W mojej szkole nie było obcokrajowców, ja wówczas należałam do chóru i po otrzymaniu wyróżnienia w eliminacjach zorganizowano nam zabawę. Na tą zabawę zaproszono Koreańczyków z Technikum Budowy Samochodów. To co powiem może będzie śmieszne, ale prawdziwe. Dostawaliśmy talony na bezpłatny poczęstunek w bufecie, to było jakieś ciastko, oranżada, lemoniada, woda sodowa, bo takie wtedy były napoje. Koreańczyk, który kilka razy ze mną tańczył jako gość dostał dodatkowy talon, więc zaprosił mnie do bufetu na poczęstunek. Ponieważ skończyła się lemoniada i oranżada zaserwowano nam wodę sodową, wody sodowej nie lubiłam i nie chciałam pić, więc wobec powyższego była ogromna obraza dla niego, że dlaczego ja nie chcę pić. Nie docierało do niego to, że ja nie mogę, tylko myślał że...
CZYTAJ DALEJ