Cyganie w Lublinie - Danuta Marcinek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Cyganki były bardzo natarczywe, pytały: „Powróżyć? Powróżyć?”. Mało, że się odmawiało, że się nie chce, biegły, chwytały za rękaw i jak ktoś się zatrzymał to mówiły połóż załóżmy pięć złotych na te karty, ona przełożyła karty i mówiła: „Cyganka ci prawdę powie” - taką formą się zwracała. A te pieniądze schowała i powiedziała jedno zdanie i żądała drugiego pieniądza, więc w ten sposób naciągały osoby, które zdecydowały się na to wróżenie. Jeśli drugiego pieniądza któraś nie położyła to na tym się cała wróżba skończyła. Cyganie po prostu patelniami tak dzwonili po to żeby było ich słychać, już nie wykrzykiwali jak ten parasolnik tylko oferowali te patelnie. Cyganie mieli takie koczownicze życie raczej, bo pamiętam ten okres, kiedy jeździli...
CZYTAJ DALEJ