Dopiero w święta u wujka mogłam poczuć smak pomarańczy - Danuta Marcinek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dawniej trudno było ze świętami, ale na przykład był taki okres, że ojciec nie miał pracy, mama wówczas nie pracowała, więc po prostu jeździł na wieś, kupował mąkę i tutaj ludziom sprzedawał mąkę czy rąbankę. I pamiętam też taki okres, że mama nawet zajmowała się w domu handlowaniem rąbanką, bo kupowanie rąbanki było tańsze, było bardziej ekonomiczne. Wówczas gospodynie po prostu razem jakoś tak stapiały, bo wtedy jeszcze przecież nie było lodówek, trudno było przechować, więc mięso było smażone, zalewane tłuszczem i po prostu na tym się gotowało potrawy. Okres powojenny rzeczywiście był bardzo ciężki, mój wujek mamy rodzony brat po wojnie miał pracownie obuwia, jemu się świetnie powodziło, ale jak szłam do nich na święta to wiedziałam że tam dopiero pojem, że tam poznam smak pomarańczy,...
CZYTAJ DALEJ