Załatwiłam synom mieszkania, a sama zamieszkałam w DPS - Danuta Marcinek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Będąc w sanatorium w Iwoniczu, przy stole siedziała ze mną pani, której mąż był dyrektorem Zakładu Remontowego Lasów Państwowych. Przyjechał ten mąż i wziął tą panią na przejażdżkę. Po powrocie z tej przejażdżki mówi ta pani: „Pani Danko, mąż ma piękne mieszkania służbowe, ale potrzebuje gazownika” On robił remonty budynków drewnianych, przeważnie w sanatoriach na terenie Bieszczad. Mój syn wówczas już jako żonaty, pracował w Łęcznej i zrobił uprawnienia gazownicze. [Darek] urodził się w piątym roku małżeństwa, więc był wymodlony, wypłakany. Pytam się więc czy możliwe by to było, żeby dostał tam mieszkanie, ponieważ mieszkali u mojej teściowej na wsi w stuletniej, walącej się chałupie. Dyrektor zgodził się i po dwóch dniach omówiliśmy termin [kiedy syn] przyjedzie. Dzwonię do dzieci i...
CZYTAJ DALEJ