Rodzina i dzieciństwo - Danuta Marcinek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W 1944 r. zginął tragicznie mój ojciec, który pracował w elektrowni miejskiej jako ślusarz. Poszedł na dyżur i zginął tam podczas bombardowania Lublina przez wojska rosyjskie. Oczywiście zaatakowano elektrownie, rzucono bombę, ojciec się schował do schronu i bomba niefortunnie uderzyła w ten schron. Miał wówczas dwadzieścia dziewięć lat. Był to okropny szok, ponieważ wieczorem wychodził do pracy, a rano przyszedł sąsiad i oznajmił, że ojciec nie żyje. Mama była w ciąży z drugim dzieckiem, z rozpaczy poroniła. Mnie wywieziono do dalekiej rodziny na wieś, bo mama była w szpitalu i tam był następny nalot, bo to wtedy wchodzili Rosjanie. A gdzie można było na wsi się schować? Pod stóg. Obok tego stogu uderzyła bomba, aż po prostu wszyscy ogłuchli. Jakoś ten okres żeśmy przetrwały....
CZYTAJ DALEJ