Dziadek Józef Kiełczewski bardzo cenił pracę. Historia dziadka - Barbara Magdalena Rzączyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Była reforma rolna, ale dziadek nigdy nie miał pretensji, chłopi dostali ziemię - dobrze, ale nie żeby zabrać rodzinom gniazda rodzinne i ten ogród, i jakieś powiedzmy te dwadzieścia hektarów, żeby ten rolnik miał warsztat pracy. Dziadek był też społecznikiem, przecież prowadził kursy dla chłopów, hodowli tego, tamtego uczył. Ja dziadzia podziwiałam. Po wojnie nie załamał się, mimo utraty synów, materialnej wielkiej utraty, ale dla niego to była jeszcze pestka, on uważał, że najważniejsza jest praca. Tak że, żeby zarabiać na życie, a był już nie młodym człowiekiem, no był po siedemdziesiątce kiedy stracił majątek, kupił z wujem Andrzejem, swoim najstarszym synem, który mieszkał w Lublinie, wóz taki na gumowych kołach, powstawał wtedy Świdnik i jeździli wozili glinę jakąś. Po prostu...
CZYTAJ DALEJ