Spotkanie z Edwardem Hartwigiem - Waldemar Stępień - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Byłem zafascynowany najpierw Bułhakiem potem Hartwigiem. Hartwig przeżył to nieszczęście, że spaliła mu się w Warszawie pracownia z dwoma tysiącami negatywów. On, który całe życie walczył z fotografią małoobrazkową w formie Lajki, kupił Lajkę, bo tylko to można było kupić od Rosjan. Już nic takiego nie pozostawił po sobie, natomiast te stare zdjęcia są przepiękne. Poznałem go na otwarciu jego wystawy w sześćdziesiątych latach w Lublinie. Jestem na zdjęciu na pierwszej stronie „Sztandaru”, który wykonał ówczesny fotoreporter Jan Huzar, mój ulubiony fotoreporter. Wtedy [właśnie] poznałem [Hartwiga], pamiętam przyjemny, starszy pan, miał pięćdziesiąt lat. Chyba nawet jakąś herbatę wypiliśmy, porozmawialiśmy sobie, ale cóż ja mogłem z nim rozmawiać? Mogłem potem chodząc jego śladami próbować...
CZYTAJ DALEJ