Praca w „Zorzy” - Waldemar Stępień - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To był PRL, więc jak umarł prezes Skórzyński, to ktoś w komitecie sięgnął po książkę telefoniczną, [zobaczył, że] obok fotografii [są] fryzjerzy i wziął wolnego wiceprezesa spółdzielni fryzjerów na prezesa spółdzielni fotografów. To nie był zły człowiek, ale on się na tym nie znał. Mogłem mu opowiadać o tym, że nie warto jest kupować nowego aparatu typu „Globica”, który jeszcze do dziś jest w zakładach, [ale on nie słuchał]. Jest ich osiemnaście lekko uszkodzonych w magazynie, mają tylko uszkodzone kółka, bo były z obojnitu, a dziewczyny jak poswawoliły, to jeździły na tym. Mieliśmy dużo urządzeń przestarzałych, z których zrobiliśmy flesz studia, ale zarząd poczuł się urażony. Dostałem najpierw dyplom racjonalizatorski i masę różnych rzeczy, ale później ktoś doszedł do wniosku, że przecież to można kupić....
CZYTAJ DALEJ