Wigilijne wróżby na zamążpójście - Janina Woch - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[…] a śmiecie [spod wigilijnego stołu] panienka ta, to pozamiatało się podłogę pięknie i te śmiecie wyniosło się tam za stodołę gdzieś i pilnowało się, wie pan, skąd przyleco ptaki, z której strony; czy wrona, czy jakieś ptactwo do tych śmieci tam grzebać to stąd chłopak przyjedzie. I to prawda była. Tak. Ja wyniosłam na południową stronę, no przecież zaraz po Nowym Roku mój Bronuś przyszedł do mnie, no. Rok pochodziliśmy, bo miałam wtedy siedemnaście lat, rok śmy pochodzili, a za rok było wesele. […] Po pośniku szliśmy do drewutni, drzewo na brzemienku się przenosiło: „Para, nie para. Para, nie para”. Liczyło się drzewo. Jak para to się wyszło za mąż. A jak [śmiech] nie para, nie przeniesło się. A nie wolno było drzewa po jednemu brać go, o...
CZYTAJ DALEJ