Pierwsza łapanka w Abramowie - Janina Woch - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Abramowie duża wioska, bo ja się tam wychowałam. Dwa i pół kilometra, to wie pan. Przewaźnie te łapanki były wciąż. Tych do roboty wywozili. Ja dwa razy byłam złapana do Niemiec, dwa razy . To raz do Lublina mnie wywieźli, to też było, wie pan, chłopców było kilku, sześcioro nas było wtedy złapanych. To chłopaki wzięły jakieś tam prześcieradło, pozwiązywały i z drugiego piętra pospuszczaliśmy się oknem. To było w marcu, wie pan. To na przyboś, jak kto był. Buty były włożone, bo to w domu jak się było, a jeszcze był śnieg, tośmy się wszyscy powyrywali z tego, z tegoż, tam upoiły jakoś tam tego wartownika chłopcy [śmiech] i później nas tam pilnowali, pościągały nas i że to była odwaga z drugiego piętra, że człowiek oknem się spuścił. Pozwiązywały to prześcieradło podarte, wie pan. I na ziemie. I przez to siatke jakoś...
CZYTAJ DALEJ