Wianuszki pomagają chorym zwierzętom - Janina Woch - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak do ocielenia go mąż zawołał, to później nie dała cielęciu ssać, ani wydoić się tylko przednimi nogami na ścianę wyłaziła i tak beczała przeraźliwie, nie daj Boże, myśli pan, przelękliśmy się, ale mój mąż to wiedział, że on ma, mówi: „To paskudne oczy ma, po co było go wołać”. I co zrobić? No i co zrobić? Tak samo, okadzona była wianuszkami, te co, rozchodnik ten co ja mam te wianuszki tam w pierwszym tym jak to w Boże Ciało, co w wiankowy czwartek to się święci, to rozchodniku tego ukrzyć na w pudełeczko jakieś i zapalić i krowę po, okadzić jo trzy razy w koło wymienia. I przeszło panie iii i ani, bo ona nigdy nie kopała i ona nigdy nie na ściany nie wyłaziła. Tylko to były takie… […] Oziorał, to nie było urzekł, tylko oziorał, że paskudne ma oczy, oziorał, bo szkoda mu było, bo ładna krowa....
CZYTAJ DALEJ