Były trudności z zaopatrywaniem się w kawę - Ryszard Nowicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Było kilka miejsc spotkań [w Lublinie]. Na obiad to się szło do „Powszechnej”, albo do „Polonii”, a na spotkania wieczorne z przyjaciółmi do „Nory”. Najczęściej maszerowaliśmy do naszej zwolenniczki, niemal patronki, którą była pani Helena Mor, kierowniczka restauracji „Polonia”. Wtedy o znakomitej kuchni. Zresztą tam gdzie pani Morowa była to zawsze zaczynały się dobre dni dla tej restauracji, do której pan dyrektor Wołyński przenosił ją, żeby ratowała sytuację kiedy było źle. Pani Morowa zaprowadziła w tej „Polonii” porządek i postarała się o dobrych kucharzy. Jeśli chodzi o takie spotkanie wieczorowe, rozrywkowe, spotkanie z przyjaciółmi to była „Nora” niewątpliwie. Ale rano, żeby zdobyć pierwsze informacje prasowe, dziennikarskie to szło się do „Lublinianki”. „Lublinianka” to była kawiarnia. Więc tam...
CZYTAJ DALEJ