Pies wyczuwa obecność zmarłego - Helena Kurek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To tu, na Tatarach przecież mieszkaliśmy, mąż umarł, bo on [...] miał raka na płucu, pięćdziesiąt sześć lat przecież, młody był. I pamiętam, mieliśmy takiego ładnego pieska. Ten piesek był bardzo zżyty z mężem, i jak umierał – bo przywieźliśmy go w piątek do domu - ja jeszcze poszłam na dyżur na noc i przyszłam rano, to on już tak źle się czuł. No i wezwaliśmy jeszcze lekarza, zbadał, syn wyszedł z nim i mówi: „Chodź Sandunia na spacer”. I pyta się tego lekarza, bo on dał dolargan, [...] "Skróci cierpienie?". No i z Warszawy jeszcze bratowa przyjechała, dzieci malutkie, i on leżał, mąż. Ale mówimy tak, to pójdziemy do sąsiadki, wypiliśmy herbatę, ja zachodzę do pokoju, do męża i mówię: „Jak się czujesz?”, on usiadł sobie i [...] się przykrył kocem. Ja mówię: „Zimno ci? [...], mówię - "Co cię boli?”, [mąż odpowiada]: „A głowa”. I ja...
CZYTAJ DALEJ