Na wykopki chodziłam do księdza - Helena Kurek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[…] u jednego się kopało kartofle, później u drugiego. Ja to do księdza chodziłam kopać kartofle, motykami. No, ale to było wesoło, bo to przyszło kilka osób, wykopaliśmy kartofle, później ksiądz kolację zrobił, po kieliszku wina, no tradycyjnie. Wujo jak jeździł, to ja w polu na stojąco na tym wozie takim śpiewałam, to zawsze ksiądz mówił: „Oho bo już jedzie […] bo już śpiewa słychać na pół wioski” [śmiech]. Bo zawsze księdzu życzenia składałam, chodziłam. Jak poszłam kiedyś do księdza, kwiaty woziłam, bo babcia zasiała, no to później trzeba było te chryzantemy zawieść, i zawiozłam, a ksiądz miał psy i ten pies siedział pod schodami. Miałam taką spódnicę szeroką, złapał mnie i dziurę zrobił w tej spódnicy. Oj mówi: „To już wyjdziesz za mąż, bo księdza pies cię ugryzł”. Ale później ślub dał, to sześćdziesiąt...
CZYTAJ DALEJ