Pochodzę z rodziny, w której bardziej ceniło się umiejętności praktyczne,zawodowe, ale poszedłem na polonistykę - Jerzy Bartmiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy byłem uczniem klasy maturalnej w Liceum Kazimierza Morawskiego w Przemyślu, to był rok [19]56, marzyło mi się najpierw pójście na kinematografię, bo chciałem być operatorem filmowym. Nawet zdawałem egzamin w Rzeszowie, ale mnie nie przyjęto, bo okazało się, że mój wujek był w AK i takich ludzi się nie wysyła do bratniego socjalistycznego kraju. Wobec tego złożyłem podanie na Politechnikę we Wrocławiu, bo tam dostał się mój brat. Byłem dobrym matematykiem w szkole, miałem dużo większe osiągnięcia w matematyce niż w języku polskim. Natomiast zdarzyło się właśnie pod koniec szkoły, że mój wspaniały nauczyciel polonista Wiktor Wlazły, wspominam go zawsze z sentymentem i wdzięcznością, taki oryginał polonista, że postawił mi raz na koniec kilkuletniej nauki w szkole piątkę. Nigdy nie...
CZYTAJ DALEJ