Pani Anna Monastyrska powiedziała, że jestem wysłańcem Pana Boga. Badania terenowe - Jerzy Bartmiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wyjazdy w teren były zawsze męczące, bo jeździłem mniemając samochodu, [poruszałem się] tylko autobusami. Trza było czekać, czasem było zimno i deszczowo. To raz, a poza tym pierwszy magnetofon, z którym jeździłem był bardzo ciężki, [miał] piętnaście kilo. Jak jechałem do Szczebrzeszyna i do Kawęczyna pod Szczebrzeszynem, to jeździłem z kimś, kto mi pomagał go dźwigać. Pojechaliśmy do Szczebrzeszyna, potem trzeba było do Kawęczyna dojść kilka kilometrów, więc ze studentem - wtedy, Czesławem Kosylem, dzisiaj już profesorem naszego Uniwersytetu, na patyku nieśliśmy to we dwóch. Jak przyszliśmy, to pani Agnieszka Socha z Kawęczyna, jak zobaczyła ten aparat, to było poruszenie - „Co będziecie tu robić?” - „My chcemy porozmawiać, a przy okazji sobie nagramy”. Oni byli szalenie...
CZYTAJ DALEJ