Żydzi w Lublinie przed wojną - Stanisław Mrozik - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Bóżnica była na Szerokiej i tam przy Szerokiej był targ żydowski. Żydówki handlowały przeważnie rybami, Żydzi to znów drobiem. Była tzw. maca, na Święta Wielkanocne u Żydów. To taki placek, cienki placek wałkowany, maca pieczona i oni tym całe święta się pożywiali. A przeważnie to się karmili drobiem, tylko. Każdy Żyd nosił brodę i to długą. Tacy chłopcy młokosi - jak się mówi - to nieraz Żydów zaczepiali. Zawsze jak Żyd szedł, to podleciał: „Kupisz skórę z rabina?”. Takie pytania były. A rabin u nich to coś w rodzaju naszego księdza, prałata czy kogoś tam. Tam były święta, w czasie świąt do bóżnicy chodzili, ale to był, jak to się mówi, okręg zamknięty. A Polacy młodzi raczej unikali tam chodzić w dzielnicę żydowską, bo ciągle były mowy takiego typu, żeby tam nie chodzić, szczególnie dzieci, że Żydzi...
CZYTAJ DALEJ