Posadzili mnie tyłem na koniu pana Marczaka - Ryszard Nowicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był jeden sklepik przy ulicy Bychawskiej, blisko skrzyżowania z ulicą Mickiewicza. Była piekarnia pana Marczaka. Piekarnia pana Marczaka była przy ulicy Kraszewskiego, róg Słowackiego. Pan Marczak mający dwoje dzieci, naszych rówieśników – Ryszarda, potem lekarza i jego siostrę, był panem, który lubił młodzież, dzieci. Myśmy składali w związku z tym wizyty w tej piekarni. On nam pokazywał jak się robi chleb, jak się wypieka, jak się wybiera z pieców i układa na półkach. Nadto czasami mogliśmy się przejechać takim furgonem, który służył do rozwożenia tego chleba. To było sympatyczne i przy tej piekarni też istniał sklep spożywczy z takimi podstawowymi artykułami. A obok przy ulicy Kraszewskiego, no może się mylę z nazwą ulicy, w domu państwa Kwiecińskich – Niemcy założyli,...
CZYTAJ DALEJ