Święcona woda na zmorę - Irena Zając - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Grzywy plątało, ale i były takie że właśnie koniu splącze tak grzywę, że później nie można rozczesać. To faktycznie to było. Nawet u nas to samo było, takie ładne konie były gniade, łot para też była i przychodzim rano, takie piękne grzywy były, jedna miała na jednu stronę, a druga miała na drugu stronę. Jak jechali tak ładnie było. Dzwoneczki podczepiają, do kościoła się jechało. Hmm takie to zmutane te włosy, takie tego no. Ojciec mówi no już nie miała się gdzie położyć. Było naścielone dobrze, wybrudziła się i czego te włosy się tak stargały te, na tym. No i bierze ten grzebień rozczesuje, ni może rozczesać. No tam tak jakoś porozczesywał. Na drugi dzień znowu to samo. No i tak przez kilka dni było. No i późni wodę święcone brali o tak jak to na, na boże, na Wielkanoc święcu, jedzenie i wode święcu. To tą wodą...
CZYTAJ DALEJ