Stan wojenny - Genowefa Grabowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Siedzimy, mąż je śniadanie, a pan Jaruzelski wystąpił w telewizorze i ogłasza stan wojenny. Zamarliśmy. Po prostu człowiek tchu nie mógł [złapać]. Jak można? I to z taką powagą - stan wojenny. Mąż mi opowiadał, bo nikt nigdzie nie mówił, że ruskie czołgi stały w Zembrzycach. Niby Ruskie nie interweniowały... Mąż mówił, że ruskie wojsko było w Zembrzycach, bo oni jako straż musieli z nimi pracować. Samochody były w zembrzyckim lesie. To były pierwsze dni, bo później się wycofali. Bali się tych rozruchów, że ludzie się rzucą. Pracowałam wtedy na pół etatu w teatrze dziecinnym [Teatrze im. H. Ch. Andersena w Lublinie]. Nie było wolno telefonu włączać, absolutnie. Na prywatne rozmowy było zastrzeżone, nie wolno było telefonu używać. Jak jeździłam z Ustronia Morskiego do Kołobrzegu, jak się jechało przez las było tam...
CZYTAJ DALEJ