Dziadka zesłano na Syberię, a ojciec się tam urodził i wychował - Genowefa Grabowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To nie było wesołe życie [w czasie okupacji]. A jeść dawali 10 kilo zboża, żeby to zemleć, to myśmy męły i z tego był chleb. Tylko ratowało nas, że mój ojciec, on umiał robić piece, bo to na Syberii się nauczył, takie do wypiekania chleba, kuchenne. Wszystko to umiał robić, bo mówił, że na Syberii to musiał się człowiek wszystkiego nauczyć. Ojciec się tam się urodził, bo mój dziadek miał wieczną wysyłkę, jak powstanie upadło. I ja wiem z przekazów od ojca, oni szli trzy miesiące na Syberię, później ich częściowo wieźli, bardzo dużo osób po drodze zmarło, jak nie to dobijali, no bo niestety też Ruskie nie lepsze od Niemców, absolutnie. Tam pierwsze lata to były jak takie więzienie. Mój dziadek miał wtedy 26 lat i miał dziecko sześciomiesięczną córeczkę i żonę, i od razu rozwód [przez wysyłkę na Sybir]. I...
CZYTAJ DALEJ