Rewizja w domu - Krystyna Stępniak - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Bartek [syn – red.] był wtedy mały. Ja wiedziałam, gdzie leżą ulotki. [Funkcjonariusze] byli w pokoju. Jeden zawsze stał w kuchni, a ja z tym małym [synem] byłam w pokoju. I co tu zrobić? Leżały [ulotki] na szafce, nad zlewozmywakiem w takim kartonie po samolotach do klejenia dla dzieci. Jak któryś [z nich] wyszedł, ja te ulotki wzięłam do siebie – tam, gdzie dziecko przebierałam – w poduszeczkę i później z tym dzieckiem poszłam do teściowej, bo mieszkała z nami. Mama otwiera fajerki w kuchni i wrzuciłam. Szkoda było strasznie, ale co zrobić? To było paraliżujące. Ktoś miał władzę. Człowiek nie miał nawet możliwości zrobić czegoś innego, nie miał nic do powiedzenia. Po prostu bał się ciągle....
CZYTAJ DALEJ