Nasze wybory ocenia zagranica - Paweł Bryłowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tak się złożyło, że jesienią, po wyborach czerwcowych, pracowałem dorywczo we Francji. Wziąłem ze sobą trochę polskich pieniędzy, żebym, jak będę wracał, coś sobie mógł kupić, przekroczywszy granicę, żebym miał na benzynę do malucha. Jak wracałem, to już nawet bułki za to nie kupiłem. Natomiast po drodze widziałem, co się działo w NRD – wszystko się sypało. We Francji było więcej strachu o to, co się w Polsce stanie niż wiary, że nam się uda. Trzeba jednak oddzielić rodowitych mieszkańców i starych „polonusów” od bardzo świeżej emigracji, bo ta miała takie same poglądy, jakie w przewadze wówczas były w kraju. Oni uważali, jak my tutaj, że przełom nastąpi, natomiast tamci – Francuzi i stara emigracja – bali się, że to zburzy ich spokój, ich dobrobyt. Nie wierzyli, że...
CZYTAJ DALEJ