Mąż zaufania, czyli mój 4 czerwca - Maciej Sobieraj - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Planowałem wyjazd za granicę; czekałem na zaproszenie, więc nie angażowałem się w różne sprawy lokalne, ale sympatyzowałem, jakoś tam wspomagałem Komitet Obywatelski. Zgłosiłem swoją kandydaturę na męża zaufania do komisji wyborczej. Oczywiście bardzo dobrze znałem ludzi z Komitetu Obywatelskiego, to byli często moi koledzy albo pryncypałowie naukowi, bądź [przełożeni] z jakiejś pracy. 4 czerwca poszedłem na Stare Miasto. Była ładna pogoda, komisja wyborcza mieściła się w Ośrodku Dokształcania Nauczycieli przy [ulicy] Archidiakońskiej. Mężów zaufania była spora grupa, bo partii trochę było. Zaopatrzyłem się w jakieś jedzenie, żeby nie opuścić [punktu wyborczego], nie daj Boże, bo coś może się stać. Śmieję się oczywiście, ale każdy był przejęty – również ten facet ze strony PZPR-u,...
CZYTAJ DALEJ