Wybuch wojny i bombardowanie Lubelskiej Wytwórni Samolotów - Jerzy Szewczyk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy wybuchła wojna miałem iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Jak zaczęły samoloty lecieć, to do szkoły przybiegali rodzice i zabierali swoje dzieci. Mama zabrała mnie i siostrę, schroniliśmy się w piwnicy. Ktoś rozpuścił informację, że Niemcy będą używali gazu, więc mama przykładała nam do ust wodę z sodą na szmatce, robiła takie okłady żebyśmy się nie zatruli, ale oczywiście żadnego gazu nie było. W mieście zapanował wtedy wielki chaos, ludzie krzyczeli, chowali się po piwnicach. Był olbrzymi kontrast między tymi strasznymi wydarzeniami a piękną słoneczną pogodą, która była tego dnia. Niemcy bombardowali fabrykę samolotów LWS, w której pracował mój ojciec. Bomby leciały na pas startowy, ale nie na hangary i to uratowało ojca, bo on pracował właśnie w tych hangarach....
CZYTAJ DALEJ