W Lublinie grałem w wielu lokalach każdy miał swoją klientelę - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jako muzyk grałem i jako klient bywałem w wielu lubelskich lokalach. Były to różne miejsca, na przykład „Kasyno Milicyjne” – przychodzili tam milicjanci, ubowcy, ich rodziny i zaproszeni przez nich goście. Mieściło się ono na Narutowicza 71. Było również „Kasyno Oficerskie”, w którym grałem w latach 1966-68, znajdowało się w „Domu Żołnierza”. Można powiedzieć, że każdy lokal miał swoja klientelę. Na przykład w „Polonii” gdzie również grałem towarzystwo było szemrane, oni czuli się tam w swoim sosie. Jeżeli ktoś tam przyszedł spoza, to reakcje były różne, bo tam słownik jest inny i zachowanie tych ludzi i gęby takich bandziorów. Natomiast mieli doskonałą kuchnię, kierowniczką lokalu była słynna na cały Lublin kobieta, nazywała się Morowa, mówili na nią Mamamor. To była gruba, wielka baba, która trzymała za...
CZYTAJ DALEJ