Grałem z Józefem Mozerem w Polonii, tam niechcący złamałem mu żebra - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Z czasu kiedy grałem w zespole Józefa Mozera, przypomina mi się śmieszna historia. Zacznę od tego, że to w ogóle ciekawa postać. Z lat dziecinnych pamiętam go jako kapitana albo majora KBW. Chodził do takiej dziewczyny na ulicę Letnią w mundurze oficera KBW, a później graliśmy w tej samej knajpie. On grał na perkusji, mówił na mnie Darnina, bo mam na imię Darek i u niego byłem Darnina. Zdarzyła się kiedyś taka zabawna sytuacja, że złamałem mu dwa żebra, niechcący oczywiście. Graliśmy wtedy w „Polonii”, on był kierownikiem zespołu. Mieliśmy pół godziny przerwy na zjedzenie kolacji, ktoś wyjął pół litra. Wypiliśmy to pól litra, a jak człowiek wypije wódki, to się już tak do pracy nie spieszy za bardzo. Byłem najmłodszy z muzyków, ale wstaje i mówię - panowie czas – „Darnina siedź!”. Mówię Józiu chodź bo cię...
CZYTAJ DALEJ