Byliśmy w strachu zawsze - Irena Kamińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był strach, że ojca wywiozą. Co rusz wzywali go do selerady [rodzaj zebrania, wiecu], wypytywali się. Raz go wezwali do powiatu, do Łucka. Spisywali ile sprzedaje, ile czego, ile co, ile za co utarguje. Ale jakoś przeszło to, i tak się żyło później pod strachem zawsze. Zaczęli wywozić na Sybir, najpierw Polaków, a później i Ukraińców. Takich bogatszych, bo mówili, że to nacjonaliści. Ukraińcy zanim spalili naszą wieś, spalili takiego Stasiaka, takiego Cieślika, co to był dla nich srogi, nie był uprzejmy. Był też taki bezdzietny Skowronek, który miał las. I tam przychodziły Ukrainki i zbierały suche drzewo. Niewiele brały, tyle, co na plecy. To on gonił je z tego lasu, nie dawał. Później Ukraińcy mówili do naszego sąsiada, że jak Skowronek będzie tak przychodził do lasu i wyganiał, to złapią go, przywiążą do...
CZYTAJ DALEJ