Na zarobek chodziło się do sąsiadów pomagać - Irena Kamińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Chodziło się po zarobkach, gdzie ktoś zawołał do jakiejś roboty, to się szło. Chodziłam w jesieni do buraków, to ja obrzynałam, a inni skrzybali; to miałam pryszcz na całym palcu, bo to był nieostry nóż, a buraki takie twarde. Jak wołali, to się szło, bo przecież nic nie było innego. A później jak sadziliśmy kartofle też u drugich sąsiadów, to dali taki bochen chleba duży za to. A chleba nie było brak, bo się chodziło, wykupywało się i był chleb na kartki. Ale jak dali, to się wzięło i tak się pędziło to życie, aby dalej....
CZYTAJ DALEJ