Lublin po wojnie - Irena Kamińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nic nie było ciekawego po wojnie. Do ulicy Świętoduskiej to się najwięcej zbliżało, na ulicy Lubartowskiej tam niżej też trochę, a tutaj tak to nie bardzo było gdzie – nic nigdzie nie było, nikt nic nie załatwiał w tym czasie. Tylko na ulicy Okopowej był ten PUR, to sprawy ziemskie tam się nieraz chodziło załatwiać, ale tak specjalnie to nigdzie. Na ulicy Świętoduskiej pod dziesiątym numerem można było wozem zajechać i konia zostawić, i pójść sobie coś załatwić. Stróż tam taki był ogólny i pilnował. A tak to nie było gdzie się ruszyć, do szpitala niech komuś trzeba było to tak, a tak to nigdzie. Nic nie było, dorożki tylko, samochodu żadnego nie było, bo jak trzeba było coś konieczności, to ta dorożka tylko odpowiadała....
CZYTAJ DALEJ