Zabieraliśmy mamie fajerki z kuchni – dziecięce zabawy - Józef Sadurski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jedną z zabawnych historii, która psuła krew mamie, był fakt, że zabieraliśmy fajerki z kuchni, bo przecież w kuchniach było palenisko i musiała być odpowiednia ilość fajerek do gotowania danego garnka. Ale my nie zawsze mieliśmy kółka, nie mieliśmy pieniędzy, żeby je kupić, więc zabieraliśmy fajerki i jak znaleźliśmy kawałek drutu, to robiliśmy popychacze, to znaczy fajerki popychaliśmy po ścieżkach, po chodnikach, to była fajna zabawa, zawsze było dużo szumu było i to sprawiało nam radość. Gorzej jak mama przyszła wcześniej i fajerek nie zdążyłem oddać, bo nie mogła ugotować obiadu. Nieraz dostałem za to, nie tyle baty, co wymówki solidne. Dziewczęta najczęściej bawiły się w klasy. Tam, gdzie było można coś narysować patykiem albo kredą, rysowały klasy i skakały na jednej nodze po tych prostokątach....
CZYTAJ DALEJ