Pierwsze dni wojny - Józef Sadurski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kilka dni po pierwszym bombardowaniu nad ziemią latały sztukasy na wysokości stu, stu pięćdziesięciu metrów, może niżej, to już wyglądało dla nas bardzo groźnie. Pamiętam raz byliśmy z kolegami na łące, graliśmy właśnie w karty, jak nas ostrzelał jeden sztukas, nie trafił w nas, ale trafił w cielę, które stało kilka metrów obok, i zabił to cielę. Dwie rodziny, które nie miały na wsi nikogo, zatrzymały się u nas, mama się na to zgodziła. Oni z sobą przynieśli bardzo skromny prowiant, nie zdążyli nic zabrać, jak tylko wyszli z domu trafiła w niego bomba. Jak mama wykarmiła te siedemnaście osób, ja do dziś dnia nie potrafię tego wytłumaczyć. W pierwszych dwóch tygodniach póki Niemcy nie weszli, to nasza rodzina z tymi kuzynami liczyła sobie siedemnaście osób. Nie było gdzie spać, było tylko takie zadaszenia zrobione na słomę, czasami...
CZYTAJ DALEJ