Mama myślała, że jestem duchem, że już nie żyje - Józef Sadurski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To był chyba późny październik czy listopad, była okrążona ulica Reja i wtedy już na plac zganiali ludzi. Ja szedłem normalnie do szkoły, i zrobiłem straszne głupstwo, bo wracająca z pracy sąsiadka mnie ostrzegła, żebym tam nie szedł, ale pomyślałem, że małego chłopaka idącego do szkoły puszczą. Okazało się, że tych ludzi zbierają na Majdanek, panika niesamowita, ale ludzie boją się idą tłumami na ten plac, a ja postanowiłem, że nie pójdę. Niedaleko przy Reja mieszkał mój kolega Domański, mówię do niego - chodź Bogdan, uciekamy, ale mu ojciec nie pozwolił, więc postanowiłem uciec sam. Podszedłem do jednego Ukraińca i chciałem go zagadać, żeby mnie puścił, a on do mnie powiedział: „Ty, ja cię zaraz jak psa zastrzelę”. Minąłem go, ale na plac nie poszedłem i do drugiego podszedłem, też mnie nie chciał...
CZYTAJ DALEJ