Święta Bożego Narodzenia i Wigilia przed wybuchem wojny - Józef Sadurski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Okres świąt Bożego Narodzenia pamiętam jako coś bardzo pięknego. Chatka była taka nędzna, żeby zrobić miejsce na stół, to trzeba było schować łóżka, tak zwane łóżka z szufladami, bo to oczywiście była słoma, sienniki. Jak już było trochę miejsca, to stół przykrywało się elegancko, zawsze było też siano. Na święta zawsze ubijaliśmy prosiaka i robiliśmy z ojcem kiełbasy, boczki wędziliśmy, najczęściej paliliśmy drzewem wiśniowym, z lasu się jałowca też czasem trochę przyniosło, był wtedy wspaniały zapach. Mama przeważnie robiła kaszankę. Mieliśmy swoje wyroby, lodówek nie było, ale kiełbasy zalewało się w beczce smalcem, i całe lato była pierwszorzędna kiełbasa. W wigilię nie było tak, że spotykało się nas sześcioro przy stole, nie! To znów byli wszyscy sąsiedzi, najbliżsi przynajmniej, ale u nas było...
CZYTAJ DALEJ