Czasem pasałem krowę na trawnikach - Józef Sadurski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mama się uparła, żeby trzymać krowę, ale niestety trudno było ją wykarmić. Zdarzały się przezabawne historie, bo i na trawnikach czasem musiałem ją pasać, nieraz więc policja mnie razem z tymi krowami ganiała. Poza tym po całym Lublinie jeździł ojciec z wózkiem i szukał jakiejś trawy do skoszenia. Jesienią brało się wózek, zimą sanki i jeździło się po makuchy. Dla świnek kupowało się młóto w browarze. Kupowaliśmy też pulpę z ziemniaków i tym karmiliśmy zwierzaki. Najmniejszy kłopot był z kaczkami, one rano wychodziły, wieczorem wracały, najadły się na wodzie, nie kosztowały nas wiele. A od czasu do czasu kaczkę się zabiło, więc było co jeść. Utrzymanie było wystarczające, bo krowa na ogół była dobra, mieliśmy swoje masło i śmietanę swoją. Były kury, były jajka swoje, czasami mama kazała zabić koguta, to...
CZYTAJ DALEJ