Kartki i kolejki w sklepach – codzienność PRL - Jerzy Górnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Żeby kupić mięso często trzeba było stać w kolejce już od 3 w nocy. To, że w Lublinie była żywność na kartki było normą, ale już na przykład w Katowicach można było wszystko normalnie kupić. Bywało więc tak, że jechałem pociągiem specjalnie do Katowic żeby kupić boczek. Kiedyś miałem nawet taką ciekawą przygodę – kupiłem dużo różnych wędlin i czekałem w nocy na dworcu w Katowicach na autobus do Lublina, który miał być o 5 rano. Wędliny miałem w takiej teczce, postawiłem ją przy sobie i czekam. Było może koło godziny 3 w nocy, gdy nagle spoglądam a teczki nie ma! Sam nie wiem czy wtedy przysnąłem na chwilę, czy może tak się zamyśliłem, że nie zauważyłem kradzieży. W każdym bądź razie wróciłem do domu bez niczego. Jeśli ktoś organizował chrzciny czy wesela, wtedy chodził po znajomych i zbierał...
CZYTAJ DALEJ