Po 1956 roku była nadzieja - Krystyna Bogusz - fragment relacji świadka historii
[Po pięćdziesiątym szóstym roku] była tylko nadzieja, [ale] z powrotem to samo było. Była nadzieja – przemawiał ten Gomułka, wtedy nastał. Do dziś pamiętam jego przemowę. „Ni pies, ni wydra, coś w rodzaju świdra” – tak mówił. Wtedy był wiec wielki na Miasteczku Akademickim, ludzi tłumy, ja wtedy byłam tam ze swoim synkiem. Przemowy były i pamiętam jak dzisiaj: wystąpił jeden jakiś czerwony – nie wiem: ZMP czy jakiś – to go zrzucili z trybuny. Nie oberwał, tylko wyrzucili go, bo on tam zaczął, że to warchoły, że to, że tamto. W tym czasie właśnie Gomułka jechał do Moskwy, przecież to ludzie go żegnali, żeby pamiętał. No i co z tego? I z powrotem było to samo....
CZYTAJ DALEJ