Sklepy za żółtymi firankami i budki z piwem - Krystyna Bogusz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam, że w Lublinie były dwa sklepy za żółtymi firankami. Pierwszy znajdował się na ulicy Sieniawskiej, drugi na Krakowskim Przedmieściu tuż przed sądem. A po przeciwnej stronie tam gdzie są delikatesy było kasyno, w nim podawano obiady. W czasie posiłku można było kupić masło, które było na kartki. Kiedyś wyszłam z tego obiadu i jakiś pan podszedł do mnie, prosił mnie żeby kupić mu masło. Weszłam do sklepu i kupiłam mu to masło. Uszłam parę kroków, podchodzi do mnie facet: „Dlaczego pani tego [kupiła mu masło]? „No prosił mnie pan…” – powiedziałam. „Tego nie można robić!” – odpowiedział. Ja nawet nie wiedziałam, że nie można.Były też budki z piwem, bomby tak zwane. Były na każdym rogu i tam pełno pijaków całymi dniami stało. My mieszkaliśmy na 3 Maja pod ósemką, to naprzeciwko był na...
CZYTAJ DALEJ